Kampanie w wyszukiwarce dla ochrony zdrowia
Ktoś właśnie wpisał w Google objaw, który leczycie. W wyszukiwarce pacjent sam mówi, czego szuka. Naszą pracą jest pokazać Waszą placówkę dokładnie w tym momencie, nie wydawać budżetu na zapytania bez szansy na wizytę i pisać reklamy, które mieszczą się w zasadach Google dla ochrony zdrowia. Wynik liczymy w rezerwacjach.
Pacjent sam wpisał swój problem kilka sekund temu, np. „ortopeda kolano warszawa”. Nie trzeba go przekonywać. Wystarczy pojawić się w tym momencie.
Widać koszt każdej kampanii i słowa kluczowego, a gdy rezerwacje wracają do konta reklamowego, także koszt rezerwacji i wizyty. Część danych Google ukrywa ze względu na prywatność, piszemy o tym niżej.
Hipotezę o tym, na które zabiegi jest popyt, można sprawdzić w tydzień, zamiast rozstrzygać ją na spotkaniu przez kwartał.
Wykluczenia to lista fraz, przy których reklama Waszej placówki ma się nie pokazywać, bo osoba wpisująca je najpewniej nie zostanie pacjentem. W ochronie zdrowia takie zapytania mają własny wzorzec. Ktoś szuka tego samego zabiegu na NFZ, gdy Wy przyjmujecie prywatnie. Ktoś szuka pracy w rejestracji. Ktoś jest studentem, który potrzebuje anatomii do kolokwium. Ktoś szuka domowego sposobu, żeby do lekarza właśnie nie iść.
Każde takie kliknięcie jest opłacone z Waszego budżetu. Co tydzień przeglądamy raport wyszukiwanych haseł, czyli listę zapytań, po których wyświetliła się reklama, i dopisujemy nowe wykluczenia. Tego nie da się zrobić raz na starcie i zapomnieć, bo ludzie stale wpisują rzeczy, których nikt nie przewidział.
Od 2020 roku raport wyszukiwanych haseł pokazuje tylko zapytania wpisane przez odpowiednio dużą liczbę osób. Google tłumaczy to ochroną prywatności i nie podaje, gdzie leży próg. Niezależne analizy podają bardzo różny udział takich zapytań, więc nie podajemy tu żadnej liczby.
W placówce medycznej ma to większe znaczenie niż gdzie indziej, bo próg jest wolumenowy, a zapytania o rzadsze zabiegi i konkretne sformułowania objawów z natury mają niski wolumen. Część budżetu zawsze idzie więc na zapytania, których nie zobaczycie. Da się to ograniczać ciaśniejszymi dopasowaniami i konsekwentnymi wykluczeniami, ale nie da się tego wyzerować i nie obiecujemy inaczej.
Reklamy placówek medycznych są odrzucane albo ograniczane z dwóch powodów. Pierwszy to treść reklamy i strony, którą Google ocenia według polityki Ochrona zdrowia i leki. Drugi to kierowanie, bo zdrowie jest kategorią wrażliwą i nie wolno w niej docierać do ludzi na podstawie list, które mogą zdradzać ich stan zdrowia. Wiele placówek dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy kampania przestaje się wyświetlać.
Reklama odpowiada na to, co ktoś wpisał, bez kierowania na cechy osoby. Dlatego wyszukiwarka działa dla placówek bez ograniczeń.
Kierowanie geograficzne pozostaje dostępne. Dla placówki z gabinetem to podstawowe narzędzie.
Gotowe segmenty, np. zainteresowania czy dane demograficzne, wolno stosować także w kategorii zdrowie. Google usuwa z nich sygnały wrażliwe.
Lista osób, które oglądały stronę o schorzeniu, może zdradzać ich stan zdrowia. W kategorii zdrowie Google jej nie dopuszcza.
Wgranie listy e-maili lub telefonów pacjentów jest w kategorii zdrowie wyłączone. To osobna sprawa od tego, co mówi RODO.
Podobni odbiorcy są wyłączeni, a segmenty niestandardowe działają tylko w sieci reklamowej i w wąskim zakresie.
Stany fizyczne i psychiczne, choroby przewlekłe, zdrowie seksualne, niepełnosprawność oraz zabiegi inwazyjne, w tym chirurgia kosmetyczna i iniekcje. Dlatego medycyna estetyczna podlega tym samym ograniczeniom co placówka lecznicza, choć wiele gabinetów zakłada, że jej nie dotyczą.
Od maja 2025 roku ograniczenia nie obejmują treści kierowanych do profesjonalistów medycznych w ich roli zawodowej. Dla firm MedTech i dostawców sprzedających do placówek otwiera to remarketing i Customer Match, których nie ma w kampanii kierowanej do pacjentów.
Za naruszenie polityki Ochrona zdrowia i leki Google ostrzega co najmniej 7 dni przed ewentualnym zawieszeniem konta, poza poważnymi naruszeniami. Jest czas na poprawki, ale to nie znaczy, że można pisać cokolwiek.
Źródła: polityka Ochrona zdrowia i leki, Zdrowie w reklamach spersonalizowanych oraz Ograniczone kierowanie. Stan na sierpień 2026. Google zmienia te zasady kilka razy w roku, więc przed decyzją warto sprawdzić aktualne brzmienie.
Reklama nad wynikami Google, gdy ktoś wpisze wybraną frazę, np. zabieg z miastem. Mamy pełną kontrolę nad frazami i wykluczeniami, a kierowanie nie podlega ograniczeniom kategorii zdrowie. Tu zaczynamy i tu zwykle zostaje największa część budżetu.
Reklama w Mapach nie jest osobnym typem kampanii. Od 2022 roku kampanie lokalne działają w ramach Performance Max, a o widoczności decydują lokalizacje podpięte pod kampanie i profil firmy w Google. Dla placówki to często pierwsze miejsce, w którym widzi ją pacjent.
Google sam wybiera, gdzie wyświetlić reklamę, od wyszukiwarki po YouTube i Mapy. Uczy się na historii konwersji, więc na koncie bez niej nie ma na czym pracować. Włączamy ją później i nigdy jako jedyną kampanię.
Reklamy graficzne i wideo w YouTube, Gmailu i Discover. Domyślnie korzysta z list odbiorców, które w kategorii zdrowie są wyłączone, więc może mieć ograniczone wyświetlanie. Uruchamiamy ją świadomie, nie odruchowo.
Ma sens, gdy macie nagranie wypowiedzi lekarza, pokazanie placówki albo wyjaśnienie, jak wygląda pierwsza wizyta. Przebiegu zabiegu nie pokazujemy, bo łatwo podpada pod zasady o treściach szokujących. Bez gotowego materiału to drogi sposób na przeciętną reklamę.
Shopping wymaga pliku z ofertą produktów, a kampania aplikacji wymaga aplikacji. Większość placówek nie ma ani jednego, ani drugiego. Wyjątkiem bywa medycyna online z własną aplikacją, wtedy kampania aplikacji może mieć sens.
Koszt pacjenta to budżet kampanii podzielony przez liczbę odbytych wizyt. W przykładzie obok 6 000 zł daje 33 wizyty, czyli około 182 zł za pacjenta. To liczby przykładowe, nie wynik klienta. Kampania ustawiona na formularze szuka ludzi, którzy chętnie je wypełniają, a to nie zawsze ci, którzy potem przychodzą do gabinetu.
Dlatego, gdzie to możliwe, domykamy pomiar do końca łańcucha. Jeśli Wasz system rezerwacji na to pozwala, rezerwacja wraca do konta reklamowego i kampania uczy się na osobach, które umówiły termin. Gdy system tego nie umożliwia, mierzymy telefony i formularze, a rezerwacje zestawiamy w raporcie. Nie budujemy systemów rezerwacji, podłączamy te, które już macie.
Koszt kliknięcia mówi o aukcji. Koszt wizyty mówi o biznesie.
Poniżej przykładowe reklamy placówek medycznych, dwie kampanie w dwóch formatach. Google sam składa reklamę z nagłówków, opisów i grafik, więc ta sama kampania wygląda inaczej zależnie od miejsca i urządzenia. Widok odwzorowuje panel podglądu. Nazwy i domeny są fikcyjne.
Objawy bywają łączone z wiekiem, a nie z hormonami. Umów rozmowę ze specjalistą i ustal plan postępowania.
Konsultacja z lekarzem specjalistą bez wychodzenia z domu. Diagnostyka, plan opieki i kontakt między wizytami.


Badania przez całą ciążę wykonywane przez certyfikowane położne. Bezpłatna rejestracja, terminy również w soboty.
Pełen zakres badań prenatalnych w jednym miejscu. Wynik omawiany zaraz po badaniu, opis do odbioru tego samego dnia.
Czego w nich nie ma. Obietnicy wyleczenia, gwarancji efektu, porównania z konkretną placówką ani treści sugerującej, że odbiorca na coś choruje. Każdy z tych elementów może skończyć się odrzuceniem reklamy albo naruszyć przepisy o informowaniu o świadczeniach zdrowotnych.
Na koszt składają się dwie rzeczy. Pierwsza to nasze wynagrodzenie za prowadzenie kampanii, druga to budżet reklamowy, który trafia do Google. Obie ustalamy na rozmowie. Jeśli macie dane z wcześniejszych kampanii, liczymy na nich stawki za kliknięcie i koszt pacjenta. Jeśli nie, szacujemy je dla Waszych zapytań i lokalizacji, a pierwsze tygodnie kampanii dają już własne dane. Stawki rosną z wartością zabiegu i liczbą placówek, które licytują to samo zapytanie.
Pierwsze kliknięcia i zapytania widać zwykle w ciągu kilku dni od startu. Na ocenę, czy kampania się opłaca, trzeba poczekać dłużej, bo potrzebne są dane o rezerwacjach i wizytach, a przy części zabiegów pacjent decyduje przez kilka tygodni. Nie obiecujemy konkretnej liczby pacjentów w konkretnym terminie.
Nie, jeśli reklama dotyczy zdrowia i trafia do pacjentów. Zdrowie jest u Google kategorią wrażliwą, więc ponowne pokazywanie reklam osobom, które były na Waszej stronie, jest wyłączone, tak samo jak Customer Match i podobni odbiorcy. Kampanie w wyszukiwarce działają normalnie, bo reklama odpowiada na wpisane zapytanie. Wyjątkiem są kampanie kierowane do profesjonalistów medycznych.
Najczęściej za obietnicę efektu leczenia albo za treść, która sugeruje stan zdrowia odbiorcy. Samo odrzucenie reklamy nie oznacza blokady konta, bo za naruszenie polityki Ochrona zdrowia i leki Google ostrzega co najmniej 7 dni przed zawieszeniem, poza poważnymi naruszeniami. Przeprowadzaliśmy klientów przez weryfikację reklam w kategorii zdrowia i wiemy, co zwykle trzeba poprawić.
Od wyszukiwarki, jeśli pacjenci już szukają tego, co robicie. Osoba wpisująca nazwę zabiegu z miastem jest bliżej decyzji niż ktokolwiek, do kogo dotrzecie na Facebooku czy Instagramie, a kierowanie na zapytanie nie podlega ograniczeniom, które w ochronie zdrowia dotyczą Meta. Facebook i Instagram dokładamy, gdy chcecie dotrzeć do pacjenta, zanim zacznie szukać, albo gdy mało kto wie, że zabieg istnieje. Ograniczenia Meta opisujemy na stronie o Meta Ads.
Tak. Zaczynamy od przeglądu tego, co jest, i mówimy wprost, czy warto ratować obecną strukturę, czy szybciej wyjdzie zbudować ją od nowa. Historia konta ma wartość dla algorytmów, więc nie kasujemy jej odruchowo. Konto zostaje na Waszym profilu.
Najczęściej oba, w ustalonej kolejności. Kampania daje pierwsze zapytania w ciągu kilku dni i pokazuje, które frazy kończą się rezerwacją. Pozycjonowanie strony (SEO) potrzebuje miesięcy, ale ruch z bezpłatnych wyników nie znika, gdy wyłączycie budżet. Przy nowej placówce zwykle zaczynamy od kampanii, a jej dane ustawiają kolejność tematów w SEO.
Widoczność w Mapach Google i lokalnych wynikach, tam gdzie pacjenci szukają najbliższej placówki.
Zobacz szczegóły →Budujemy strony i landing page na WordPressie albo Next.js. Technologię dobieramy do tego, kto potem będzie je prowadził.
Zobacz szczegóły →Pulpity na żywo pokazują ROAS, leady i realne rezerwacje. Macie pełen wgląd w wyniki.
Zobacz szczegóły →Wpisz adres strony w formularzu na stronie głównej, a dostaniesz bezpłatną analizę konkurencji, zapytań i kosztów kliknięć dla zabiegów Waszej placówki. Potem porozmawiamy o tym, co z niej wynika i od jakiego budżetu warto zacząć.